Nigar szła nerwowym krokiem po pałacowym korytarzu. Nie miała czasu na
odpoczynek, była przecież kalfą. Jedna z ważniejszych osób w haremie.
Jej obowiązki wzrastały z dnia na dzień. Nie męczyło ją to jednak tak
jak kiedyś. Zdążyła przywyknąć, w końcu weszło jej to w rutynę. Dziś był
bardzo ważny dzień. Książe Suleyman oficjalnie staje się sułtanem.
Czarnowłosa szybkim krokiem szła w stronę komnaty sułtanki Mahidevran,
aż nie usłyszała za sobą piskliwego męskiego głosu.
-Nigar Kalfa!
Nigar
odwróciła się za siebie. Przed nią stał niski mężczyzna w turbanie o
latynoskiej cerze. Według niej samej byłby przystojnieszy, gdyby
podrósł.
-Czego znowu chcesz, Sumbul?-zapytała ironicznie.-Nie widzisz, że się śpieszę?
-Harem
stoi na głowie, a ty urządzasz sobie spacerki!-mówiąc to, wykonał
charakterystyczne co do siebie gesty. Większość osób one śmieszyły,
jednak on sam wyrażał tym zdenerwowanie.
Kalfa spojrzała na niego z politowaniem.
-Wierz mi, nie marzę o niczym innym jak o spacerze.
-To
na co czekasz? Idź, przewietrz się! Ja w tym czasie wypełnię wszystkie
twoje obowiązki, za które tobie płacą.-powiedział ironicznie, po czym
dodał.-Z resztą jak zwykle.
-Bardzo zabawne. Idę właśnie do Sułtanki Mahidevran. Chcesz, to możesz mnie zastąpić.
-Niech mnie Allah strzeże! Idź i szybko wracaj!
Po tych słowach wrócił do haremu. Nigar zaśmiała się pod nosem, po czym szła dalej.
Sułtanka
Mahidevran była najważniejszą żoną Sułtana Suleymana i matką jedynego
następcy. Była więc szanowana w pałacu, liczono się z jej zdaniem i nie
rzadko podlizywano. Nie zaliczała się jednak do najmilszych mieszkańców
pałacu Topkapi. Jej wierna służąca, Gulshah bała się jej. Sama sułtanka
nie litowała się nad służącymi. Często krzyczała na nie, a nawet
podnosiła na nie rękę. Nic dziwnego, że Nigar idąc do niej cała się
trzęsła. W końcu doszła do celu. Zapukała w drzwi jej komnaty, po czym
usłyszała stanowcze "Wejść". Kobieta wzięła głęboki wdech, po czym
weszła do środka.
-Miłego poranka, Pani.-mówiąc to, ugięła przed nią kolana.
-Nie jestem pewna, czy taki dobry.-Po tych słowach podniosła się z miejsca i spojrzała na nią srogo.
Mahidevran,
choć nie należała do miłych, nie można było jej zarzucić braku urody.
Wprost przeciwnie! Była olśniewająca. Samo jej imię oznacza "piękno
wszechczasów".
-Czemu mnie wezwałaś, Pani?-zapytała drżącym głosem Nigar.
-Nie zgrywaj idiotki, Nigar.-w jej głosie można było usłyszeć gniew.-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
Nigar uchyliła głowę.
-Wybacz Pani, ale nie mam pojęcia o czym mówisz.
-Dlaczego Aishe tu jest?! Po co ją tu sprowadziłaś?! Czemu nie odesłałaś jej do Starego Pałacu?
Aishe
Hatun to faworyta księcia Suleymana, a co za tym idzie-konkurentka
Mahidevran. Sułtanka bała się, iż mogła by ona urodzić kolejnego księcia
stając się przy tym sułtanką. Nigar przełknęła ślinę, po czym
odpowiedziała.
-Nie ja za to odpowiadam.-mówiąc to, podniosła wzrok i spojrzała na nią.-To była decyzja Sułtana.
Widać
było, iż Mahidevran nie wie co na to odpowiedzieć. Znana była między
innymi z tego, iż zawsze dramatyzuje, oraz oskarża o wszystko innych.
Kto by jednak odważył się powiedzieć jej to prosto w twarz? Osoby wyżej
ustawione od niej bagatelizują sprawę.
-Wynoś się stąd, Nigar.-powiedziała stanowczym tonem Sułtanka.-Ale pamiętaj, jeszcze z tobą nie skończyłam.
Na
te słowa, Kalfa ugięła kolana, po czym wyszła. Gdy drzwi komnaty
zamknęły się za nią, odetchnęła. Nie myśląc długo, wróciła do haremu.
Nie wiedziała wtedy jeszcze, że ten dzień zmieni jej życie na zawsze.
___________________________________________________________________________________________________
Młody
sokolnik, Ibrahim jechał na koniu u boku swojego najlepszego
przyjaciela, księcia Suleymana, a już niedługo-Sułtana Suleymana. Obaj
znali się od najmłodszych lat, kiedy to książę dostrzegł młodego
niewolnika grającego na skrzypcach. Od tego momentu byli nieodłącznymi
kompanami. Traktowali się niemal jak bracia.
Gdy wracali z
polowania, dotarła do nich szokująca wiadomość. Dotychczasowy Sułtan,
Selim I Groźny zmarł. Jako, że Suleyman był jedynym następcą jasne było,
iż to on odziedziczy tron. Wszystko działo się tak szybko, nie dotarło
to do nich jeszcze. Paragali spojrzał na przyjaciela z uśmiechem.
-Ciężko w to uwierzyć, prawda?-mówiąc to na jego twarzy widniał szeroki uśmiech.
-W dalszym ciągu w to nie wierzę.-odpowiedział władca.-To się stało tak nagle. Z dnia na dzień zostałem Sułtanem.
Młody
padyszach nigdy nie był zżyty z ojcem. Selim widział w synu konkurenta
do tronu, nie raz nastawał na jego życie. Tak więc, Suleyman nie przejął
się jego śmiercią. Wprost przeciwnie, przyniosła mu wytchnienie.
Ibrahim dobrze o tym wiedział. Nie raz uratował go przed spiskiem ojca.
-Nareszcie spełniają się nasze marzenia.-stwierdził sokolnik.-Teraz ty jesteś Panem świata.
Sułtan spojrzał na przyjaciela. Tan uniósł obie brwi do góry, przy czym uśmiechnął się szeroko.
-Obym tylko nie zawiódł.-odparł niepewnie Sułtan.
-Z Bożą pomocą zawładniemy razem całym światem.
____________________________________________________________________________________________________
Nigar
otworzyła drzwi haremowe. W środku jak zwykle zamieszanie. Jak na złość
dziś przyjechały nowe niewolnice. Nie wzbudziły one większego
zainteresowania u Kafy. Ustała obok Sumbula przyglądając się Daye Hatun
szarpiącej się z rudowłosą nałożnicą.
Daye była główną zarządczynią
haremu, oraz wierną służącą Valide Sultan. Swoim doświadczeniem budziła
respekt wśród współpracowników, dlatego to ona zajmowała się
buntowniczymi niewolnicami.
-My tu urabiamy sobie ręce po łokcie, a ty chodzisz na schadzki z Sułtanką.-stwierdził ironicznie Sumbul.
-Przecież powiedziałam ci, że możemy się zamienić.-odparła.-Sam zrezygnowałeś.
Mężczyzna
syknął pod nosem, co jest dla niego charakterystyczne. W pałacu znany
jest głównie ze specyficznych gestów, syknięć niczym wąż, oraz chodu.
Tak, u tego człowieka nawet chód jest oryginalny.
-Niech Allah da mi
cierpliwość.-powiedział do siebie, po czym ponownie zwrócił się do
przyjaciółki.-Nie masz pojęcia jak się tu zapracowuję.
-Ty?-mówiąc to, spojrzała na niego z drwiącym uśmiechem.-Ciekawe co takiego teraz robisz.
-Pilnuję porządku, w przeciwieństwie od ciebie.
-Obecnie robię, to samo co ty.
Enuch
westchnął, po czym spojrzał na nią z wyrzutem. Ta postanowiła
zignorować ten fakt. Oboje obserwowali z niemałym zainteresowaniem
szarpaninę rudowłosej z Daye Hatun. W końcu nałożnica ustąpiła, a Daye
zaprowadziła wszystkie dziewczęta do hamamu, zatrzymując się po drodze
obok dwóch gapiów.
-Dziękuję za pomoc.-powiedziała sarkastycznie, po czym wyszła.
Gdy
tylko drzwi zamknęły się za nią, Nigar i Sumbul wybuchnęli śmiechem.
Ciężko powiedzieć co ich rozśmieszyło, sam widok rozzłoszczonej Daye
powoduje uśmiech na twarzy. Oczywiście nie u biedaka na którego kieruje
swoją złość.
-Będą z nią kłopoty.-stwierdził Sumbul wpatrując się w zamknięte drzwi haremu.
-Mówisz o tej nowej?-mówiąc to, Nigar spojrzała w górę na piętro faworyt.-Wątpię. Po prostu nałożnica jak każda inna.
Mężczyzna również uniósł wzrok. Oboje dostrzegli trzy faworyty obserwujące te scenę z uśmiechem.
-Nie macie lepszych zajęć?!-krzyknął na nie Sumbul.-Wracajcie do siebie, zanim i wam się oberwie!
Na te słowa, wszystkie wróciły do swoich komnat.
-Czym ci zawiniły, te biedne faworyty?-zapytała ironicznie kobieta.
-Nie pytaj. Lepiej opowiedz czego chciała od ciebie Sułtanka Mahidevran.
Nigar odwróciła wzrok, po czym spojrzała w kierunku drzwi.
-Chodź, Daye nie da sobie rady bez nas.
Mówiąc
to, wyszła, a za nią Sumbul. Postanowił jednak, że nie odpuści tego
tematu. Za wszelką cenę dowie się, co wydarzyło się w komnacie
Sułtanki...
_________________________________________________________________________________
Nałożnice
wyszły z hamamu. Biorąc pod uwagę fakt, że przybyły tu na statku w
którym panował przede wszystkim bród, kąpiel była dla nich wytchnieniem.
Po drodze do haremu rozległ się krzyk;
-Uwaga! Sułtan Suleyman nadchodzi!
Na
ten dźwięk, Sumbul jak najszybciej powiadomił nałożnice, aby ustawiły
się w rzędzie i ugięły kolana przed władcą. Sam pośpiesznie ustał obok
Nigar robiąc to samo. Gdy Sułtan mijał ich, wszystko przebiegało jak
należy. Nikt nie podnosił wzroku, aż rudowłosa nałożnica wyszła przed
szereg, po czym zawołała Sułtana po imieniu. Wywołało to przerażenie u
wszystkich, poza nią samą. Gdy ten spojrzał w jej stronę, ta omdlała
prosto w jego ramiona.
-Już po naszej podwyżce.-jęknął cicho Sumbul.
Nigar
podniosła wzrok. Dostrzegła, iż obok Sułtana stoi młody, wysoki
mężczyzna o brązowych włosach i oczach tego samego koloru. Na jego
widok, serce zaczęło bić jej szybciej. Nie potrafiła odwrócić od niego
wzroku. Ten jednak nie zwrócił na nią uwagi, był zbyt przejęty sytuacją.
____________________________________________________________________________
Daye
z wściekłością otworzyła wrota haremu, ciągnąc za ramię Aleksandrę.
Nigar nie potrafiła się skupić, przez cały czas myślała o tym
mężczyźnie.
-Sumbul, widziałeś tego mężczyznę stojącego obok Sułtana?-zapytała go na uboczu.
-Nie słyszałaś?-mówiąc to, patrzył na nią ze zdziwieniem.-To sokolnik, Ibrahim z Pargi. Najbliższy przyjaciel Sułtana.
-Ibrahim?
-Głucha jesteś? Poza tym, nie mamy teraz większych kłopotów?
Po
tych słowach, podszedł do Daye starając się ją uspokoić. Nigar
natomiast powtarzała sobie jego imię w myślach. Nie mogła przestać o nim
myśleć. Sekunda wystarczyła, aby zawładnął jej sercem.